Wabiła nas Afryka Zachodnia. Arkady Radosław Fiedler.
(Gambia, Senegal, Wybrzeże Kości Słoniowej, Ghana, Nigeria)
Synowie Arkadego Fiedlera piszą książki. I nie tylko synowie, ale wnukowie także. I wszyscy są potomkami znanego wydawcy Antoniego Fiedlera. Wracając jednak do samej książki, to ciężko o jednoznaczną ocenę. Opisuje ona podróż autora z żoną (częściowo z ojcem w Nigerii), którą odbywali polskim statkiem handlowym, płynącym do Lagos i zatrzymującym się w kilku zachodnioafrykańskich portach po drodze. Pierwsza część to krótkie rozdziały z krótkimi reminiscencjami z ograniczonych czasowo wypadów do miast portowych. Przeczytamy tutaj trochę o Dakarze, Bandżulu, Abidżanie i Temie w Ghanie. Druga część dużo bardziej wnikliwie przedstawia Nigerię lat 60-tych. Spędzimy tutaj więcej czasu, przez co może lektura wyda się ciekawsza i bagatsza w fakty i zdarzenia oraz zapiski historyczne. Spodziewałem się jednak czegoś więcej. Pan Fiedler kwieciście pisze o Afryce i z błahego wydarzenia potrafi stworzyć kilkustronicowy rozdział pełen akcji, ale nie tego szukałem sięgając po tą książkę. Cytaty:
“Brytyjczycy zgodzili się oddać Francuzom wyspy Los leżące naprzeciw francuskiej Gwinei, lecz za to zażądali wykrojenia z ciała Senegalu rzeki Gambii wraz z jej nadbrzeżnymi przyległościami”.
“- Mahometanom ubzdurało sie kiedyś, że agamy dziwnymi ruchami przedrzeźniały ich ukłony podczas modłów do Allacha. Gdy byłem na Madagaskarze – mówił ojciec – dochodziły mnie słuchy o rzeziach, jakich fanatyczni Arabowie dokonywali tam na agamach jeszcze w ubiegłym stuleciu”.
“Mieszkańcy wiosek (Jorubów – przypis autora), które mijaliśmy, mieli często na policzkach typowe znaki swego plemienia: po cztery nacięcia-blizny biegnące ku ustom”.
“Fulanie byli zakochani po uszy w Mahomecie, a jest miłość, która żywi się wrogością do niewiernych”.
“Łagodna religijność dzisiejszych Fulanów ma się do zażartej wiary ich pradziadów tak jak sarna do wilka”.
