Palmy na śniegu. Luz Gabas.
Palmy na śniegu (Palmeras en la nieve) określić można by jako obszerną sagę hiszpańskiej rodziny z Aragonii. Nie sięgnąłbym pewnie nigdy po tą książkę, gdybym nie natknął się przelotem na fakt, że dotyczy ona Gwinei Równikowej. Przygody miłosne i inne rodzinne perypetie bohaterów ukazane są na tle prawdziwych, historycznych wydarzeń tej małej hiszpańskiej kolonii w Afryce. Nie dość, że można z zaciekawieniem śledzić losy dwóch braci Jacoba i Kiliana, którzy dużą część życia spędzili pracując na plantacji Sampaka (dzisiaj nadal istnieje – przypis autora) na wyspie Bioko, to poza tym można przenieść się myślami na Fernando Poo, rządzonej najpierw przez Hiszpanów, a potem przez oszalałego prezydenta Maciasa. Autorka, Luz Gabas, poświęciła naprawdę dużo czasu na wymyślenie fabuły i dotarcie to mało znanych faktów na temat przeszłości Gwinei Równikowej. Mimo, że nie przepadam za fikcją to muszę przyznać, że bardzo mocno zapisała mi się w pamięci ta książka. I to pozytywnie. Cytaty:
“Wiesz, że Malabo nazywało się kiedyś Clarence?”
“Po wyzwoleniu w 1968 roku Gwinea przeżyła swoje najkoszmarniejsze jedenaście lat pod rządami Maciasa, okrutnego dyktatora, który sprawił, że określano ją mianem afrykańskiego Auschwitz.”Iniko był wtedy nastolatkiem: opowiadał, że nie wychodziły żadne gazety, imion hiszpańskich w ogóle nie używano, pozamykano szpitale i szkoły, zrezygnowano z uprawy kakao, zakazano wyznawania katolicyzmu, zakazano noszenia butów, zakazano w ogóle wszystkiego. Represje, oskarżenia, zatrzymania i egzekucje dotykały każdego – Bubich, Nigeryjczyków, Fangów, przedstawicieli plemienia Ndowe z Corisco i z dwóch wysp Elobey, mieszkańców Annabonu i ludzi mówiących językiem krio – za byle co.”
“(Macias – przypis autora) Masowo sprowadzał na Bioko Fangów z kontynetalnej części kraju, młodych ludzi z zapadłych wiosek, bez wykształcenia, zawodu czy jakiejkolwiek kultury, rozdawał im broń. Wykończył prasę. Zabronił zarówno wyznawania katolicyzmu, jak i oddawania czci Wielkiemu Morimo z Moki.”
“- Dla mnie kolonizacja jest jak gwałt na kobiecie. Jeśli kobieta się broni i protestuje, gwałciciel bezczelnie twierdzi, że to nie na serio, że w głębi ducha sama tego chciała i że on właściwie zrobił to dla niej.”
“Jest takie afrykańskie przysłowie: choćbyś zerwał się bladym świtem, twój los i tak wstanie przed tobą.”
