Urlop w Nigerii. Stanisław Strumph-Wojtkiewicz.
Książka została napisana w roku 1969 i wydana rok później, w czasach „głębokiego” PRL-u, kiedy cenzura panowała niepodzielnie i wpływała na zawartość i charakter tesktu. Nie zmienia to jednak faktu, że książka to dobra, a nawet rzekłbym bardzo dobra, moim zdaniem. Autor rysuje obraz Nigerii, do której dotarł poskim statkiem w czasach zaraz po uzyskaniu niepodległości od Wielkiej Brytanii. Znajdziemy tutaj wiele ciekawych informacji na temat grup etnicznych zamieszkujących Nigerię takich jak Ibo, Joruba czy Hausa oraz przeczytamy o wojnie biafrańskiej i prasie nigeryjskiej. „Urlop w Nigerii” powinienem był przeczytać przed książkami Cypriana Ekwensiego i Chinuy Echebe, o których zresztą Wojtkiewicz wspomina w tej książce. Miałbym najpierw ogólny zarys największego afrykańskiego kraju wraz z jego historią, a potem przeszedłym do analizy życia politycznego i codziennego ukazanego oczami samych nigeryjskich pisarzy. Naprawę polecam. Cytaty:
„Poza tym Francuzi, nie separując się od społeczności tubylczej, dzielą razem z nią szkoły i uczelnie, środki komunikacji, szpitale, teatry, kina i parki, nie mając brytyjskiej skłonności do zamykania się w klubach.”
„Na przykład do Sierra Leone Londyn z reguły zsyłał oficerów-pederastów.”
Król plemienia Egbo o białych:
„Biali ludzie stoją przede mną w trzech postaciach – misjonarzy, żołnierzy i kupców. Misjonarze to ludzie dobrzy, bo nauczają z księgi oraz odstręczają ludzi od niewolnictwa i składania ofiar, zalecając życie w pokoju i spokoju, bez mieszania się do spraw sąsiadów. Żołnierze to także ludzie dobrzy; choć ich zajęciem jest walka, ale walczą oni na rozkaz, a nie dla zaspokojenia swoich żądz, nikogo nie krzywdzą, są bohaterami, są wielcy. Ale co do kupców, to zjawiają się oni po to, żeby zdobyć, co tylko się da, przychodzą po pieniądze, a handlują z kim się da, nawet z wrogiem; w rzeczywistości są łgarzami, hultajami i łupieżcami…”
„Tak więc na każdego obywatela Wysp Brytyjskich pracowało w Afryce zachodniej po kilku murzynów, a trwał ten proceder przez całe stulecie.”
„Odpowiadało to emirom, bo islam w ogóle uświęcał niewolnictwo.”
Nigeryjski pisarz Wole Soyinka w sztuce „The Road”:
„Samson: `Czasami rozmyślam, co bym zrobił z tymi wszystkimi pieniędzmi, gdybym został milionerem`. Salubi: `Ja najpierw wziąłbym sobie dziesięć żon`. Samson: `Dlaczego dziesięć?`Salubi: `Nie potrafię liczyć dalej`. Samson:`To znaczy, że chcesz marnować pieniądze na kobiety`. Salubi: `Czemu nie? Cóż innego ma robić mężczyzna z milionem funtów?`”
„Dodać tu trzeba, że czerpiąc z tych ziem i z pracy murzyńskiej ogromne zyski, kolonizatorzy do końca twierdzili i nadal często powtarzają, że Murzyn nie jest w pełni człowiekiem, że nie posiada niezbędnych cech dojrzałości, że jeszcze nie dorósł do rządzenia własnym losem, musi być więc rządzony i kierowany przez białych. Ale analogicznie od 150 lat Prusacy motywowali swój stosunek do narodu polskiego…”
„Jorubów cechują wysokie ambicje i zdolności artystyczne, często są także i w życiu jakby fantastami i marzycielami. Nie garną się do służby domowej. Hausa i Fulani – to ludzie o sztywnej tradycji; można na nich polegać, są prości, rzetelni w przyjaźni i gościnni. Są dobrymi żołnierzami. Nad tymi plemionami (a i nad setką innych, pomniejszych) górują sprytem, zmysłem handlowym, zdolnością przystosowania się do warunków oraz przejmowania form życia europejskiego – ludzie z plemienia Ibo.”
„W październiku Ojukwu wysiedla z Regionu Wschodniego Hausów i Jorubów. Parę tysięcy wysiedleńców (cały pociąg z pasażerami) ginie w drodze, w odwet Hausowie zabijają wielu Ibów na swoim terenie.”
