Gdzie krokodyl zjada słońce. Peter Godwin.
Specyficzny obraz ośmiu lat z historii rządów partii ZANU-PF i Roberta Mugabego. Nie jest to zwyczajnie opisany bieg wydarzeń w Zimbabwe, ale chwytająca za serce autobiografia Petera Godwina ukazująca losy jego bliskich na tle rozpadu rodzinnego kraju. Pomimo faktu, że autor mieszkał w latach 1996-2004 w USA, to często znajdował czas na odwiedziny rodziców w pogrążającym się w chaosie Zimbabwe. Książkę pochłonąłem w rekordowym, jak na mnie czasie, czytając ją w gdziekolwiek mogłem – w pracy, w poczekalni i w aucie. Peter Godwin zdradza wiele osobistych szczegółów z życia swoich rodziców (łącznie z dokładnym opisem śmierci ojca), którzy uparcie, odmawiając emigracji, trwają na swoim zimbabweńskim posterunku znosząc otaczającą ich ruinę i przypatrując się rozkładowi ojczyzny zafundowanym przez mianiakalnego prezydenta. Życie w kraju niegdyś dostatnim staje się coraz trudniejsze, aż momentami wydaje się nam niemożliwe. Jednak ludzie wiążą jakoś koniec z końcem, a ryzykujący często więzienie autor ląduje regularnie w Harare, by towarzyszyć rodzicom w ostatnich latach ich życia i obserwować rozpad i zjazd do przepaści zimbabweńskiego państwa. Cytaty:
“Pewien biały farmer opowiadał mi, jak jego dziadek udał się do miejscowego wodza, aby kupić od niego kawał ziemi. ‘Kupować ziemię” – zdumiał się wódz. – Chyba oszalałeś. Nie kupuje się ani wiatru, ani wody, ani drzew”.
“Machel (ówczesny prezydent Mazambiku – przypis autora) pamiętał bolesną nauczkę w postaci totalnego chaosu gospodarczego, jaki ogarnął jego kraj, gdy po uzyskaniu niepodległości ogłoszono pełną nacjonalizację. W rezultacie Mozambik błyskawicznie opuściło ćwierć miliona Portugalczyków, którzy mieszkali w tym kraju od pięciu stuleci”.
“Buszmeni wierzą, że hipopotam był ostatnim zwierzęciem, jakie stworzono, i do jego zbudowania wykorzystano resztki pozostałe po innych zwierzętach. Kiedy hipek przejrzał się w wodzie, tak bardzo się przejął swoją brzydotą, że ubłagał stwórcę – Kaggana – by pozwolił mu żyć pod wodą i w ten sposób kryć się przed wzrokiem innych”.
“Mówi się często, że pierwszym nieszczęściem, jakie spotkało Afrykę, było pojawienie się białego człowieka, drugim jego odejście. Kolonializm trwał wystarczająco długo, by wyrugować wiele miejscowych zwyczajów i tradycji, ale nie na tyle długo, by zastąpić je nowymi”.
