Erytrea i jej wpływ na sytuację polityczną w Rogu Afryki. Robert Kłosowicz, Joanna Mormul.
Z reguły z rezerwą podchodzę do uniwersyteckich, naukowych opracowań, które czyta się dość ciężko i mozolnie ze względu na styl pisarski. Książka ta jest jednak nieco odmienna od tych standardów. Nie uciekniemy tutaj oczywiście od charakterystycznego podziału na rozdziały i swoistej naukowej struktury, ale warto po nią sięgnąć ze względu na ilość ciekawych informacji na temat tytułowej Erytrei. Autorzy twierdzą, że nie da się pisać o tym kraju nie zagłębiając się w historię i współczesność Etiopii i właśnie dlatego poświęcają jej dość dużo miejsca. Moim zdaniem zbyt dużo. Opisują także sąsiednie Dżibuti. Szkoda jednak, że odciąga to uwagę od samej Erytrei, kraju bardzo ciekawego, na temat którego możny by pewnie pisać opasłe tomy. Jakby nie było, po lekturze pojawi się nam obraz wojskowego obozu Isajasa Afawerkiego, który destabilizuje cały region Rogu Afryki. I pewnie tak jest w rzeczywistości. Cytaty:
“Przed 1991 rokiem Erytrejczycy nigdy nie posiadali własnego państwa. Od XIX wieku byli kolonią włoską bądź prowincją etiopską”.
“Obywatele (Erytrei – przypis autora) płacą walutą o nazwie nakfa, która nawiązuje do nazwy miejscowości – twierdzy będącej symbolem oporu partyzantów w wojnie o niepodległość”.
