Powrót. Hisham Matar.
Autor, Hisham Matar, opisując losy swojego ojca Dżaballaha Matara będącego jednym z największych opozycjonistów Kaddafiego, przedstawia nam realia życia w Libii w czasach reżimu i zaraz po jego obaleniu. Dżaballah Matar był zamożnym Libijczykiem, byłym dyplomatą i wojskowym, który zgromadził dość spory majątek, chcąc przeciwstawić się brutalnemu panowaniu Muammara Kaddafiego. Z reżimem nie wygrał, został porwany i uwięziony w owianym złą sławą więzieniu w Trypolisie, gdzie słuch po nim zaginął. Syn, Hisham, próbuje ustalić fakty i dojść do prawdy co stało się z ojcem, ale niestety ponosi porażkę. Do dziś nie wiadomo czy ojciec żyje czy może został zamordowany w którymś z ponurych więzień libijskiego reżimu. Książka jest naprawdę dobra, szczególnie w pierwszej swojej części, gdzie dowiadujemy się wielu ciekawych faktów na temat Libii sprzed upadku rodziny Kaddafich. Niestety druga część, jak dla mnie, jest zbyt osobista i skupia się na dramacie rodziny pana Matara, niewiele mówiąc o samej Libii. Może jednak takie było zamierzenie autora chcącego oddać hołd zaginionemu ojcu… Cytaty:
“…w 1969 roku młody kapitan Muammar Kaddafi obalił króla Idrisa…”.
“Krytyków dyktatury czekała śmierć. Członkowie Komitetów wieszali studentów przed katedrą w Bengazi i na bramach uczelni. Ruchem drogowym kierowali tak, żeby przejeżdżający widzieli dyndające trupy”.
“(Ojciec – przypis autora) Miał cztery lata w 1943 roku, kiedy armie włoska i niemiecka poniosły klęskę w Afryce Północnej, a Libia wpadła w ręce Brytyjczyków i Francuzów. 24 grudnia 1951 roku, gdy kraj uzyskał niepodległość, a na tronie zasiadł król Idris, ojciec miał dwanaście lat”.
“Nikt nie umiera przed wyznaczonym mu czasem”.
“Pierwszy uniwersytet w Libii założono dopiero w 1955 roku…”.
Między rokiem 1911 a 1916 – w odwecie za ludowe powstanie w Trypolisie, nazwane przez Włochów ‘buntem Arabów’ – ponad pięć tysięcy ludzi wygnano z miasta i zesłano na wysepki rozsiane wokół Włoch, takie jak Isole Tremiti, Ponza, Ustica i Favignana, gdzie zostali uwięzieni. Pięć tysięcy to dużo, ale jeszcze większe znaczenie ma to, że Trypolis liczył wówczas zaledwie trzydzieści tysięcy mieszkańców. Innymi słowy, co szósty mieszkaniec libijskiej stolicy został uprowadzony i zniknął. Straty były tym większe, że władze włoskie wybrały najwybitniejszych i najbardziej znanych ludzi: uczonych, prawników, bogatych kupców i urzędników. Warunki na statku były tak fatalne, że podczas podróży, która trwała najwyżej kilka dni, setki więźniów zmarły. Niektórzy historycy twierdzą, że jedna czwarta z pięciu tysięcy rozstała się z życiem. Większość tych, którzy trafili do więzień na wyspach, nie przeżyła niewoli”.
“Historia zapamiętała Mussoliniego jako bufonowatego faszystę, nieskutecznego włoskiego głupka, który w czasie drugiej wojny światowej dowodził nieudolną kampanią, ale w Libii nadzorował ludobójstwo. Członków miejscowych plemion zapędzono na piechotę do obozów koncentracyjnych w różnych częściach kraju. Każda libijska rodzina straciła kogoś w tych obozach”.
