Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju. David Van Reybrouck.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałem tak dobrą i obszerną jednocześnie książkę. Opasłą można by rzec – ponad sześćset stron tekstu. Właściwie, to żałowałem po przeczytaniu, że nie jest dłuża, no bo jak można zmieścić dzieje afrykańskiego kraju wielkości Europy Zachodniej na kilkuset stronach? Prawie nie sposób. Jednak belgijski archelog i filozof z wyształcenia podjął się tej próby. Z sukcesem moim zdaniem. David Van Reybrouck podczas wielokrotnych podróży do Demokratycznej Republiki Konga przeprowadzał wywiady z mniej lub bardziej ważnymi osobami, rozmawiał ze zwykłymi ludźmi i dużo czytał. Owocem tego jest historia DRC od roku 1870 kiedy to Europejczycy zainteresowali się Afryką Środkową. Przejdziemy przez wszystkie krwawe i tragiczne konflikty od czasów króla Leopolda, przez uzyskanie niepodległości, śmierć Lumumby, wstąpienie na „tron” Mobutu, a później Kabili (ojca i syna), aż do czasów współczesnych czyli roku 2010. Autor kończy książę obserwując Kongijczyków, nie w Kongo, ale w chińskim Kantonie – mieście, gdzie dzisiaj duża diaspora obywateli tego kraju znalazła swoje miejsce. Wielu z nich mówi już po mandaryńsku i nie planuje wracać do ojczyzny. Cytaty:
„Siła, z jaką rzeka Kongo wpada do Oceanu Atlantyckiego, jest tak wielka, że woda morska na wielu setkach kilometrów przybiera inny odcień”.
„Jesteś tym, kogo znasz; a kiedy nie zna cię nikt, jesteś nikim”.
„Na przełomie wieków Ronald Ross, brytyjski lekarze urodzony w Indiach, odkrył, że malarii nie wywołuje wdychanie `złego powietrza` obszarów bagiennych (ta z włoska zwana mal aria wciąż jeszcze występowała na Nizinie Padańskiej), ale że przenoszą ją komary żyjące nad stojącą wodą… Za to odkrycie Ross otrzymał w 1902 roku Nagrodę Nobla”.
„W Prowicji Równikowej rozwinął się kult likili, w ramach którego ludzie pozbywali się pochodzących z Zachodu łóżek, materaców, pościeli i moskitier – rzeczy, które, jak uważali, powodują spadek narodzin”.
„W dniu niepodlegości Kongo miało szesnastu dyplomowanych absolwetnów uniwersyteckich”.
„Czternaście milionów ludzi rzadko myśli to samo”.
Większość z nich była animistami kierowanymi przez czarowników, którzy zapewniali ich, że jako wojownicy Simba (`lew` w suahili) będa odporni na kule wrogów. Na och skórze miały sie zamieniać w nieszkodliwe krople wody. Dzięki zażywaniu znacznych ilości alkoholu i narkotyków część z nich wierzyła, że podczas walki przemieniają się w lwy”.
„Podczas jednego z wielkich mityngów na stadionie futbolowym w Kinszasie (Mobutu – przypis autora) ogłosił: `Jeśli kradniesz, nie kradnij za dużo naraz, ale zostaw trochę narodowi`”.
„To, czym był kauczuk w 1900 roku, tym w 2000 stał sie koltan: surowcem naturalnym występującym lokalnie w ogromnych ilościach (szacuje się, że Kongo dysponuje przeszło osiemdziesięcioma procentami światowych zasobów koltanu), na który nagle wzrósł światowy popyt. Telefony komórkowe stały się na tym zakręcie dziejowym tym, czym wcześniej były opony”.
„Wszystkie kopalnie koltanu były kontrolowane przez Ruandę”.
„Budżet głowy państwa na rok 2005 był ośmiokrotnie większy od kwoty przeznaczonej na opiekę zdrowotną w całym Kongu i szesnaście razy większy niż budżet rolnictwa”.
„Jeśli twój Bóg umarł, spróbuj mojego”.
„Po wyborze Josepha Ratzingera na papieża Koffi Olomide przyjął nowy pseudonim artystyczny: Benedykt XVI. Gdy Kościół katolicki zwrócił mu na to uwagę, zmienił go na Benedykta XVII”.
