Jutro skończę dwadzieścia lat. Alain Mabanckou.
Chyba najbardziej znaną książką pana Mabanckou jest Kielonek, której niestety nie czytałem. Rozpocząłem poznawanie jego twórczości właśnie od “Jutro skończę dwadzieścia lat” i jestem pod wrażeniem. Cóż to za dziwactwo? – pomyślałem przy pierwszych kilkudziesięciu stronach, ale zaraz potem książką mnie pochłonęła. To historia codziennego życia w kongijskim mieście Pointe-Noire opowiadana przez małego chłopca o imieniu Michel. Wszystko widzimy oczami dziecka, czasami kuriozalnie to brzmi, ale zawsze ciekawie. Pomiędzy przygodami Michela, jego matki i przybranego ojca powplatane są wydarzenia z całego świata. W pewnym momencie autor opowiada o irańskim szachu, a kiedy indziej o ugandyjskim tyranie Idi Aminie. Wiodącym wątkiem jest jednak rzeczywistość kongijska, jej socjalistyczna ścieżka rozwoju i perypetie codziennej walki o przetrwanie. Polubiłem tą książkę i styl pisania pana Alaina Mabanckou, który zaimponował mi, kiedy dowiedziełem się, że już w wieku sześciu lat opanował kilka afrykańskich języków, a potem jeszcze francuski. Cytaty:
“Cudza kobieta zawsze ma słodki smak”.
“… a przecież to niemożliwe, żeby kobieta była ładniejsza od aktorki”.
“- Idź i zobacz co twoja żona robi na ulicy, nigdy nie wolno zostawiać żony w smutku, ktoś inny może ją pocieszyć i poślubić, a wtedy zostaną ci tylko łzy”.
“Podobno cesarz Jean-Bedel Bokassa płakał, kiedy umarł generał de Gaulle, który rządził we Francji przed Georges’em Pompidou. De Gaulle był tak wysoki jak dwóch ludzi z naszego kraju albo pięciu Pigmejów z Gabonu. Tata Roger mówi, że w Kongu był bardzo lubiany, bo kiedy Niemcy siłą zajęli Francję, generał de Gaulle przyjechał do nas, do Brazzaville, i oświadczył, że Francja nie leży już we Francji, że stolicą Francji nie jest już Paryż z wieżą Eiffla, że stolicą wolnej Francji jest teraz Brazzaville”.
