Dal. Listy z Afryki minionej. Marcin Kydryński.
Jedno jest pewne – stare fotografie pokazujące Afrykę z czasów kolonialnych są genialne. Chociażby dla nich warto kupić tą książkę i ją przeczytać. A treść? Hmmm… Moja subiektywna ocena tekstu już nie będzie taka dobra jak tych zdjęć. W pierwszej części pan Kydryński zmienia tematy jak rękawiczki i ciężko tutaj o jakąś ciągłość i przytrzymanie uwagi czytelnika choćby na dłuższą chwilę przy jednym miejscu czy kraju afrykańskim. Autor próbuje nas przenieść do dawnej Afryki opisując kolejno załączone fotografie. Jednak nie ułatwia to lektury. Owszem, jest tutaj mnóstwo ciekawych informacji, ale ja, pisząc książkę, na pewno ułożyłbym to inaczej. Druga część tej obszernej, ponad 600-stronicowej książki to faktycznie wciągająca opowieść o Kongu, Stanleyu, Eminie Paszy, Burtonie i kilku innych sławnych postaciach związanych z Czarnym Kontynentem. Niestety jest to jednak w większości powtarzanie tych samych informacji, które przedstawili nam wcześniej Alan Moorhead, Thomas Pakenham i kilku innych znanych historyków, pisarzy i badaczy przeszłości afrykańskiej. Cytaty:
“W Nigerii, według oficjalnych statystyk, zapewne zaniżonych, jeden na pięciu urzędników umierał w pierwszym roku”.
“W Dakarze opracowano szczepionkę na żółtą febrę”.
“Przypomina mi się myśl Tomasa Halika, który dziś uważa, że podziały między ludźmi nie biegną w poprzek ras i wyznań, lecz wykształcenia i kultury osobistej. I znacznie łatwiej mu, chrześcijańskiemu duchownemu, rozmawiać z islamskim imamem z Mogadiszu niż z kibolem z Białegostoku w koszulce ‘Bóg, honor, ojczyzna'”.
“W 1900 roku w Kongu mieszkają osiemdziesiąt dwie białe kobiety, co niewiele zmienia dla spradnionych miłości administratorów kolonialnych, bowiem sześćdziesiąt dwie z nich to zakonnice. Pozostaje dwadzieścia, na blisko dwa i pół miliona kilometrów kwadratowych”.
“(Burton – przypis autora) W Bombaju dwanaście godzin dziennie studiuje język hindi”.
“Przewidywany czas życia angielskiego pilota w Wielkiej Wojnie (brytyjsko-egipskiej z 1882 roku – przypis autora), która akurat wybuchła, wynosił jedenaście dni”.
