Szkielet Białego Słonia. Iza Klementowska.
Mozambik to dość wyjątkowy kraj w Afryce. Przynajmniej dla mnie. Pomimo, że nie mówię po portugalsku to jednak miłe wspomnienia z wizyty dotyczące mieszkańców cały czas powracają w myślach. Pani Klementowska pisze całkiem nieźle, chociaż jak sama podaje nie dotarła do wielu miejsc w tym kraju. Skupiła się na Maputo niegdyś zwanym Laurenco Marques i południowej części kraju. A szkoda, bo północ jest nie mniej interesująca. Autorka pisze dobrze, ale czegoś brakuje do ideału. Czasami trochę jakby chaotycznie, nie dopowiada wielu rzeczy. Może to specjalny wybieg? Jednak po lekturze można wytworzyć sobie obraz Mozambiku w głowie, można dowiedzieć się jak bardzo pomylili się Portugalczycy przy oddawaniu zagrabionej kolonii w ręce Mozambijczyków. Można zwizualizować sobie sytuacje uciekających białych (podobnie jak w Angoli) i cieszących (nie więdząc często z czego) czarnych obywateli uzyskujących niepodległość. Niektóre opisy są napraedę ponadprzeciętne – choćby ten dotyczący Grand Hotel da Beira. Ta niesamowita metamorfoza z pałacu do ruiny jest precyzyjnie namalowana przez autorkę pomimo, że sama nie odwiedziła tego miejsca. Tylko nadal nie wiem skąd ten tytuł. Szkielet Białego Słonia. Może coś przeoczyłem. Może nie zrozumiałem. A może to szkielet uciekającego Portugalczyka? Może ktoś mi podpowie. Cytaty:
“Kajdany zatrzasnęli Mozambijczykom na przegubach Portugalczycy”.
“Wydawało mi się, że najgorsze były maj, czerwiec, lipiec i sierpień 1974 roku. Czytałam w gazetach, że bilety na samoloty do Portugalii i Brazylii są wyprzedane do końca wakacji. Ci, którym nie udało się kupić biletu lotniczego, blokowali wielkimi skrzyniami port w Lourenco Marques, czekając na rejs. Te paki było widać jeszcze z góry, stąd, a przecież to kilka kilometrów. Czytałam później w gazetach, że wyjechało kilkanaście tysięcy ludzi. Nazwano to największym exodusem w dziejach Portugalii”.
“Lei 24h/20, czyli Prawo 24h/20 – tak to nazwaliśmy. Kilka liter i kilka cyfr, a tyle nieszczęścia. Ogłosił je ówczesny minister spraw wewnętrznych nowego rządu Mozambiku Armando Guebuza, który wiele lat później został prezydentem kraju. Kiedy usłyszałam o tym, myślałam na początku, że to zwykła plotka. No bo kto uwierzyłby w tak brutalne rozwiązanie: każdy Portugalczyk ma dwadzieścia cztery godziny na spakowanie dwudziestu kilogramów bagażu i opuszczenie terytorium Mozambiku”.
“Wojna domowa pochłonęła około miliona ludzi. Ponad pięć milionów musiało uciekać z kraju”.
“Jak powiedział mi wcześniej Eduardo Ruiz, Mozambik to kraj, w którym jeden procent mieszkańców jest bogaty i szczęśliwy, a dziewięćdziesiąt procent nie”.
