Gwinea w ukrywanej kamerze. Michał Jacenty Sznajder.
Książka ta, napisana przez profesora Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, wydaje się być momentami, ustrukturyzowaną pracą naukową, która wyląduje zapewne na półkach uczelni nie będąc czytana przez nikogo poza zmuszonymi do tego studentami. Jednak nie jest to bezwartościowa pozycja, zważając na fakt praktycznie całkowitego braku literatury odnośnie Gwinei. Pomimo tego, że czasami język jest dość monotonny, znajdziemy tutaj kilka ciekawostek odnośnie tego muzułmańskiego kraju Afryki Zachodniej, których nie wyczytamy w wikipedii. Autor wybiera się w trzytygodniową wycieczkę do Konakry i Fouta Dżalon w porze deszczowej. Pojechał na zaproszenie i niemalże w obstawie swojego znajomego Gwinejczyka, Ousmana, którego jest promotorem na poznańskiej uczelni. Ousman, asystując profesorowi przez część drogi wprowadza go w tajniki życia rodzinnego i społecznego Gwinei ukazując mu oblicze kraju niedostępne dla zwykłego turysty. Cytaty:
„Niewolnictwo w Afryce istniało od zawsze. Było to niewolnictwo socjalne albo niewolnictwo wynikające z wojen”.
„Conakry to świat islamu. Według jednych statystyk 85% społeczeństwa to muzułmanie, 5% to chrześcijanie, a 10% wyznaje tradycyjne religie etniczne”.
„Prezydenci afrykańscy na ogół boją się zamachów wojskowych. Nie dowierzają do końca nawet swoim najbliższym. Dlatego cały okres swojej prezydentury spędzają w koszarach wśród najwierniejszych. W Cokakry w centrum Tumbo już od wielu lat wznoszony jest pałac prezydencki. Nikt tak naprawdę nie jest zainteresowany, aby mieszkać w tym pałacu. Mieszkanie poza bazą wojskową to dla polityka strzał samobójczy. Chętnych do rebelii i do przejęcia władzy jest wielu”.
„Podobno przed ustanowieniem Francuskiej Afryki Zachodniej aż 50% mieszkańców tej ziemi stanowili niewolnicy”.
