Malawi

Notatka z trasy (............................)

Kilkadziesiąt metrów dzieli budynek zambijskiego posterunku granicznego od jego malawijskiego odpowiednika. Żegna nas duży napis „Corruption Free Zone” Uśmiechnięci maszerujemy do malawijskiej budki. Celnicy witają nas uśmiechem. Podajemy paszporty i szybko okazuje się, że jest coś nie tak. Celnicy dyskutują i z poważnymi minami oświadczają, że niestety musimy wrócić do Lusaki po wizy. Nie, nie. Nie mamy tyle czasu. Uśmiech się pojawił ponownie na twarzy jednego z młodych celników kiedy oznajmił nam, że istnieje możliwość wystawienia „specjalnego dokumentu” za „dodatkową opłatą”, który da nam trzy dni na dotarcie do Urzędu Imigracyjnego w Lilongwe i uzyskanie wizy. Dyskusja trwała jakieś dwadzieścia minut i w końcu udało się przekonać naszych „dobroczyńców” do wpuszczenia nas do kraju…