
Aniołowie umierają od naszych ran. Yasmina Khadra.
Gdyby koledzy moi dowiedzieli się, że czytam fikcję i to z przyjemnością… (byłoby dużo śmiechu).Yasmina Khadra, a właściwie Mohammed Moulessehoula pisze ponadprzeciętnie. Pierwszy raz miałem w ręku książkę tego, urodzonego w 1955 roku, algierskiego pisarza, który maluje obraz północnej Algierii z czasów zaraz przed II wojną światową. Precyzyjnie wymyślona i przemyślana fabuła jest niezwykle wciągająca, ale nie to mnie skusiło do czytania tej książki. Ważniejsze jest to jak wyglądała historia największego afykańskiego państwa w trakcie francuskich rządów przed uzyskaniem niepodległości. Wyzysk, poniżenie, ośmieszanie i rasizm to pierwsze słowa jakie nasuwają się w trakcie podsumowania dominacji Francuzów. Wstyd. Historia młodego chłopaka, Araba albo Araberbera, jak autor nazywa część algierskiej ludności, stanowi wątek przewodni. Idziemy razem z młodym Turambo przez życie od jego narodzin do śmierci, od małej wioski, która została zalana przez błotną lawinę, przez oszołamiającą karierę boksera, przez wszystkie jego życiowe perypetie, aby zakończyć podróż na łożu śmierci. Nie był to amerykański happy-end. Zresztą Algieria także nie zakończyła swojego okupacyjnego życia szczęśliwie. Może to taka paralela wymyślona przez autora… Cytaty:
„…kto się w piekle urodził, nie boi się wulkanów”.
„…jeśli coś jest trudne, wcale nie musi być niemożliwe”.
„…bogowie są wielcy tylko dlatego, że spoglądamy na nich z dołu”.
„Jesteśmy wierzący, a żadnej wiary nie wyznaje się za pośrednictwem przemocy”.
„Możesz mieć ojczyzn, ile chcesz, ale jak nie masz rodziny, jesteś nikim”.
„- Wojna to coś wielkiego dla głupków, którzy wierzą, że medal wart jest życia”.
„Nic nie jest tyle warte, żeby oddawać za to życie, chłopcze. Ani sława, ani miejsce w historii. I żadne pole chwały nie równa się z kobiecym łożem”.
„Kura znosi jajko, a koguta boli dupa”.