Etiopia

Warunki internetowe nie pozwolily na wiele, wiec relacji nie bylo. Prawie w calej Etiopii dostep do internetu odbywa sie przez modem, niekoniecznie zawsze dzialajacy. Wrocilismy do zimnej Europy i zabieramy sie do pracy. Tym razem umieszcze kilka zdjec wraz z opisami. Cywilizuje sie ta nasza Afryka i komercjalizuje. Czasami mysle, ze to dobrze dla jej mieszkańców.

Etiopię odwiedziłem w nagrodę. Jak to? Od sojuszu lotniczego Miles and More otrzymałem bezpłatny bilet z Wrocławia przez Frankfurt do Addis Abeby z międzylądowaniem w sudańskim Chartumie. W stolicy Etiopii spotkałem się z Maćkiem, który doleciał tutaj Etiopskimi liniami narodowymi bezpośrednio z Londynu. Termin wyjazdu czyli luty to pora sucha w Etiopii. Jest mniej komarów i drogi są przejezdne. Turystów jest teoretycznie więcej, ale tylko teoretycznie, bo Etiopia nie jest na szczęście zalewana jeszcze przez rzesze odwiedzających „faranji” (czytaj farandzi – tak nazywają białych obcokrajowców).

Zwiedzanie zaczniemy od południa kraju, gdzie dotrzeć za pomocą transportu publicznego jest dość trudno, ale atrakcji jest dużo. Afrykańskie plemiona, które zachowały swój tradycyjny styl życia przyciągają tu antropologów i ciekawskich świata turystów.
Etiopia to kraj bydła. Plemiona na południu kraju żyją głównie z hodowli krów. Krowa jest bardzo często cennym towarem wymiennym. Za nową żonę, przyszły mąż musi oddać rodzinie wybranki kilkadziesiąt sztuk bydła.
W wiosce plemienia Tsemay. Żyją głównie z hodowli bydła i częściowo z rolnictwa. Nasza wizyta wywołuje duże zainteresowanie wśród mieszkańców.
Dziewczyny noszą bardzo dużo biżuterii i ozdób. Często stają się żonami nie kończąc 15 roku życia.
Wioska Turmi to dobre miejsce na spotkanie ludzi z plemienia Hamer i Banna.
Dzbany i inne pojemniki na wodę to nieodłączna część kultury plemion. Istnieją wyraźne podziały na plemiona zajmujące się wyrobem konkretnych naczyń. W niektórych plemionach jest to domena tylko jednej wybranej płci.
Ochra, woda i żywica używane są do zaplatania warkoczyków będących symbolem zdrowia i bogactwa.
W lutym, przy odrobinie szczęścia, można trafić na ceremonie „Bull Jumping” To obchody wstąpienia młodych chłopców z plemion Hamer lub Banna w dorosłość.
Ceremonii towarzyszą tańce, śpiewy, skoki i … biczowanie. Dziewczęta będące krewnymi chłopca, na cześć którego ceremonia odbywa się, tańczą i proszą i chłostanie ze strony innych nie żonatych jeszcze młodzieńców z wioski. Spektakl wygląda tajemniczo, ale i trochę przerażająco.
Dziewczyny biczowane są świeżymi gałęziami, specjalnie do tego przygotowanymi. Uderzenia zostawiają poważne i dość głębokie rany na plecach młodych tancerek.
Moment kulminacyjny ceremonii, kiedy wchodzący w dorosłość nagi chłopak musi sześć razy przebiec po grzbietach krów. Nie może przy tym upaść. Jeżeli stałoby się tak, będzie chłostany przez dziewczęta z wioski.
Główne danie Etiopii – injera (czytaj indżera) – kwaśny naleśnik podawany na zimno podawany z różnymi dodatkami. Nie spotkałem wielu obcokrajowców zajadających się injerą. Czasami to jedyna dostępna potrawa.
W wiosce plemienia Mursi. Najbardziej znaną cechą charakterystyczną tradycji tego plemienia są gliniane krążki noszone w rozciętej dolnej wardze przez kobiety. Antropologowie tłumaczą to na różne sposoby. Miało to oszpecać kobiety i zniechęcać łowców niewolników. Innym powodem było odstraszanie złych duchów, które mogły wejść do ciała kobiety właśnie przez usta. Wielkość krążka może też świadczyć o pozycji społecznej jego właścicielki implikując tym ilość krów potrzebnych do zawarcia z nią małżeństwa.
Broń to nieodłączny atrybut mężczyzn. Sporadycznie dochodzi do wymiany ognia między plemionami. Przyczyną są zatargi o pastwiska dla bydła.
Karmienie hien. Dzisiaj przybrało to trochę charakter turystycznej atrakcji, ale wywodzi się z tradycji życia ludzi tego miasta w zgodzie z hienami. Jest ich tu dużo. Wieczorami podchodziły pod okna naszego hoteliku, aby wyjadać resztki ze śmietnika.
Wizyta w hararskim browarze. Zostaliśmy potraktowani przez pracowników jako ważna delegacja z Europy. Browar produkuje dobre piwo głównie na rynek krajowy.
Droga na północ kraju z Addis Abeby do Bahir Dar jest już w większości pokryta asfaltem, ale zdarzają się takie odcinki jak ten.
Klasztory można zwiedzać od strony jeziora, wynajmując łódkę z silnikiem. Z zewnątrz nie sprawiają wrażenia majestatycznych i tajemniczych budowli, ale w środku na uwagę zasługują kolorowe malowidła.

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *