Surinam

Surinam to niewielki kraj w Ameryce Południowej zamieszkany przez niecałe pół miliona ludzi. Panowanie holenderskie rozpoczęło się w 1667 kiedy to Brytyjczycy odstąpili Surinam Holendrom. W 1814 roku kraj ten uzyskał status kolonii jako Gujana Holenderska, a w 1975 uzyskał pełną niepodległość. Większość ludności dzisiejszego Surinamu to Hindusi i Metysi. Oficjalny język to holenderski.

Do Surinamu tanio i łatwo dostać się nie da. Z Europy lata KLM i Suriname Airways prosto z Amsterdamu do Paramaribo, ale to droga opcja. Nam udało się dostać z Trynidadu. Linie narodowe tego kraju, BWEE, oferują kilka razy w tygodniu przelot z Port of Spain do Surinamu. Dodatkowo trzeba uzyskać wizę. W Europie najszybciej chyba uda się to w Ambasadzie Surinamu w Amsterdamie. My dostajemy wizę w ten sam dzień w Port of Spain.

Godziny odlotu samolotu linii Bwee są dość niefortunne i lądujemy w Surnamie w środku nocy. Lotnisko w Paramaribo oddalone jest od centrum o jakieś 50km. Mamy plan czekania do rana, ale jakoś dajemy się namówić taksówkarzowi i jedziemy do hostelu Albergo Alberga. To ten na zdjęciu powyżej. Bardzo miłe miejsce w kolonialnym budynku w centrum miasta.

W ogóle to całe centrum Paramaribo robi na nas miłe wrażenie. Większość budynków to drewniane kolonialne domki ciągnące się wzdłuż ulic. Niektóre są w trochę zaniedbanym stanie.

Skład etniczny i wyznaniowy Surinamu jest bardzo zróżnicowany. Blisko połowę ludności stanowią hindusi i katolicy, ale muzułmanów też jest dużo bo prawie 20%. Kolejną dużą grupę stanowią protestanci.

Warto wybrać się na prowincję, żeby zobaczyć jak wygląda wiejskie życie. My pojechaliśmy małym busem do New Amsterdam. W New Amsterdam zbyt wielu atrakcji to nie ma, ale można zwiedzić małe muzeum na otwartym powietrzu, przedstawiające historie kolonializmu na tych terenach.

Do Surinamu przyjeżdżają głównie turyści z Holandii aby zobaczyć dżunglę. Wycieczki w interior są bardzo drogie – minimum 100 euro za dzień. Turystyka właściwie raczkuje jeszcze i niewiele jest firm organizujących wypady w interior. Aby skorzystać z ofert agencji turystycznych należy dysponować większą ilością czasu. Wyprawy w niektóre regiony organizowane są raz na dwa, trzy tygodnie.

W Surinamie praktycznie nie istnieje żadna sieć dróg. Jest jedna szosa pokryta w większości asfaltem biegnąca od granicy z Gujaną do Albiny przy granicy w Gujaną Francuską. Chcąc dostać się w interior musimy płynąć łódką.

Surinam nie należy do najbezpieczniejszych krajów. Dużo jest broni i handel narkotykami kwitnie. Nam udało się uniknąć jakichkolwiek nieprzyjemności, ale chodzenie po zmroku w stolicy nie jest dobrym pomysłem. Graniczna wioska z Gujaną Francuską też nie należy do miłych miejsc, nawet za dnia.

Mimo tych wszystkich niedogodności Surinam jest naprawdę ciekawym i egzotycznym krajem, który na szczęście nie jest jeszcze na tyle popularny by turyści zdążyli zepsuć jego klimat i charakter..

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *