Bośnia i Hercegowina

Do tego pięknego kraju należącego kiedyś do byłej Jugosławii dociera dzisiaj stosunkowo niewielu turystów. Wciąż ciężko uwierzyć, ze kraj odbudował sie po straszliwej wojnie i tragediach jakie dotknęły jego mieszkańców w latach 90. Większości z nas kraj ten kojarzy sie z zimowa olimpiadą z 1984 roku i właśnie z wojna, która zniszczyła większość kraju. Dzisiaj Bośnia jest juz całkowicie bezpieczna i powraca do normalności, odbudowując zniszczenia i modernizując bazę turystyczną.

Do Bośni i Hercegowiny najłatwiej dojechać pociągiem lub samolotem. Druga opcja jest dość droga, więc skorzystaliśmy z kolei. Z Warszawy przez Budapeszt można dostać się do Sarajewa. Miasto jest przepięknie położone w dolinie górskiej, która niestety okazała się zdradziecka w czasie wojny, kiedy to Serbowie otoczyli miasto i ze wzgórz otaczających Sarajewo prowadzili regularny ostrzał.

Sarajewo to bardzo „wschodnie” miasto z wieloma meczetami, ale jednocześnie wielokulturowe. Można tu znaleźć katedrę katolicką, synagogę i cerkiew prawosławną.

Spacerując po mieście ślady oblężenia widać wszędzie.

Dosłownie każdy budynek ma podziurawione ściany, a niektóre są tak bardzo zniszczone, że nie nadają się do zamieszkania. Na szczęście Bośniacy odbudowali już wiele i dzisiaj można podziwiać centralną część miasta – Bascarsija.

Ludność Bośni i Hercegowiny jest w znacznej części wyznania muzułmańskiego, co dyktuje sposób ubioru kobiet.

Smutną pamiątką po wojnie jest tunel o długości około 800m, wykopany pod lotniskiem w Sarajewie. Transportowano tędy żywność, broń i rannych. Tunel był jedyny kanałem łączącym oblężone przez 3 lata miasto z wolną częścią kraju zajmowaną przez Bośniaków. Dzisiaj tunel został zamieniony na muzeum.

Miasto dosłownie usiane jest białymi cmentarzami. W ciągu kilkuletniego oblężenia zginęło około 11 tysięcy osób.

Nam niestety nie wystarczyło czasu na zwiedzenie innych miejsc w kraju takich jak słynny Mostar czy Medjugorie, ale wizyta w stolicy dała nam pewien obraz kraju, który niestety nie wyleczył jeszcze wszystkich ran powojennych.

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *