Albania

Do Albanii pojechać naprawdę warto. Wydaje mi się, że Mołdawia i Albania to dwa najmniej skomercjalizowane kraje Europy. Pojechać tam warto i to teraz zanim komercja wkroczy tu na dobre i w każdy zakątek. Ten mały kraj, zamieszkiwany przez niecałe 4 miliony ludzi ma wiele do zaoferowania podróżnikowi z plecakiem za niewielkie pieniądze.

My wjechaliśmy do Albanii od strony Czarnogóry. Droga do granicy biegnie koło pięknie położonego jeziora Skoder. I tu pierwsza rada dla osób planujących podobną trasę. Z czarnogórskiej Podgoricy nie ma żadnych regularnych połączeń autobusowych z Albanią. Trzeba pojechać taksówką za około 20 dolarów lub próbować złapać stopa. Dalej po przejściu granicy na pieszo trzeba skorzystać z jeżdżących do miasta Skoder minibusów. Nas kosztowało to 1,7 USD na osobę.

Krajobraz północnej Albanii jest bardzo malowniczy. Wioski położone u podnóża gór żyją w tradycyjny sposób. Aut jest jeszcze niewiele i większość mieszkańców porusza się na rowerach lub motocyklach.

Skoder to, ku mojemu zaskoczeniu, dość duże i ruchliwe miasteczko. Miłe centrum nadaje się na kilkugodzinną przechadzkę. Dla turystów informacja: są bankomaty.

Ze Skoder kursują regularne autobusy do Tirany. 3-4 godziny powolnej jazdy przez piękne krajobrazy i wioski północnej Albanii i jesteśmy w stolicy. Koszt – 200 leków. (1 euro = 122 leki)

Tirana. Stolica przywitała nas deszczem i kompletną dezinformacją na temat transportu do Macedonii. Nikt nic nie wiedział i nie słyszał na temat regularnych autobusów kursujących do macedońskiego Tetova. Problemem był też język. Albańczycy słabo znają angielski. Wreszcie za pomocą mieszanki niemieckiego i hiszpańskiego udało się nam dowiedzieć, że firma Drita odjeżdża codziennie wieczorem o 20.00 do Tetova. Bilet kosztuje 15euro.

Albańska kolej jest bardzo wolna i praktycznie warto z niej korzystać chyba tylko na trasie ze stolicy do Durres na wybrzeżu. Jest za to bardzo tania. Za bilet z Tirany do Durres zapłaciliśmy 50 leków czyli mniej niż 2 zł. Można przy okazji takiego przejazdu obserwować krajobraz i życie albańskich wiosek, no i chyba jedną z najdziwniejszych rzeczy, nigdzie indziej nie spotykanych – bunkrów. Pierwszy sekretarz komunistycznej partii Enver Hoxha miał dość niecodzienny pomysł – wybudował w kraju około 700 tysięcy bunkrów, mających na celu ochronę obywateli w razie ataku. Tylko jakiego? Chyba kosmitów… :-)

Durres to miła nadmorska miejscowość, pełna hoteli i jednocześnie jeden wielki plac budowy. Ilość hoteli i pensjonatów będących w trakcie budowy jest niesamowita. Za 10 lat miasto zmieni się nie do poznania. Za 10euro na osobę można znaleźć bardzo ładny hotelik nad morzem.

Stolica zrobiła na nas bardzo miłe wrażenie. Stare włoskie rezydencje częściowo odrestaurowane tworzą ciekawy klimat. Dookoła góry i pełno restauracji oraz barów wypełnionych po brzegi młodymi ludźmi. Do Albanii warto pojechać dzisiaj zanim kraj zmieni się w kolejny europejski lunapark z hipermarketami i ludźmi goniącymi za pieniędzmi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *