Wyspy Cooka

Wyspy Cooka to przepiękne miejsce na naszej planecie. 15 wysp podzielonych jest na dwie grupy – południową i północną. W grupie południowej leży główna wyspa Rarotonga. Większość turystów podróżujących na Pacyfiku trafia właśnie tutaj. Drugim najczęściej odwiedzanym miejscem jest atol Aitutaki leżący kilkaset kilometrów na północ od Rarotonga.

Wyspy grupy północnej są bardzo rzadko odwiedzane, ale zdarzają się czasami śmiałkowie którzy docierają tam, głównie jachtami.

Stale zmniejszająca się populacja Wysp Cooka to zaledwie 16 800 osób, z których większość mieszka w stolicy Avarua na wyspie Rarotonga. Wyspy mają swój własny rząd odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne, a sprawy polityki międzynarodowej i obrony kierowane są przez Nową Zelandię. Walutą jest dolar nowozelandzki.

Praktycznie jedynym sposobem dostania się na Wyspy Cooka jest lot samolotem. Wyboru nie ma wielkiego, właściwie to żadnego. Jak nie lubimy linii Air New Zealand to na Wyspy Cooka nie dostaniemy się. To jedyny oficjalny przewoźnik.

My lądujemy na wyspie Rarotonga w niedzielę. I to pech. W niedzielę na wyspach nic nie jest otwarte, no może poza kościołami. Tam właśnie się udajemy. Cook Islands Christian Chuch (bo tak brzmi nazwa kościoła, którego 70% obywateli jest wyznawcami) to chrześcijański kościół, w którym uczestniczymy na mszy. W kościele kilku obcokrajowców z ciekawością obserwuje przebieg mszy, prowadzonej przez kobietę przy akompaniamencie lokalnego „organisty-piosenkarza”. Po mszy miła niespodzianka – zostajemy zaproszeni na poczęstunek.

Mieszkańcy są bardzo mili i gościnni. Życie toczy się w spokojnym rytmie, nikt się nigdzie nie spieszy, nikt nie goni. I po kilku dniach atmosfera ta udziela się również przybyszowi. Można późno wstawać, leżeć godzinami na plaży, nurkować, jeździć na rowerze…

Kolejnego dnia wypożyczamy rowery i jedziemy dookoła wyspy. 32 km pokonujemy w niespełna 3 godziny, zatrzymując się w kilku ciekawych miejscach. Rarotonga to raj dla plażowiczów. Plaża z laguną otacza prawie całą wyspę. Można się zatrzymać praktycznie gdziekolwiek i wskoczyć do krystalicznie czystej wody nurkując przy rafie wśród setek kolorowych ryb.

Kolejny poranek przynosi kolejne ciekawe doświadczenia. Lecimy małym samolocikiem SAAB 340 na atol Aitutaki. Widok z góry, po przejaśnieniu się nieba, jest cudowny. Mnóstwo małych wysepek porozrzucanych na błękitnej lagunie to bajkowy wytwór. Błękit wody, zieleń palm i żółty piasek kontrastują z sobą tworząc niesamowity pejzaż – to jeden z najbardziej malowniczych atoli na Pacyfiku.

Dwa dni w raju pozwalają nam poznanie małej wyspy i głównego miasteczka, a właściwie osady. Aitutaki zamieszkuje ponad 2 tysiące ludzi.

Wracamy na Rarotonga. Pogoda nie jest najlepsza, ale po południu przestaje podać deszcz i idziemy pieszo z lotniska do centrum. To jakieś pół godziny marszu. W Avarua odwiedzamy sklepiki, kupując drobne pamiątki. Wieczorem wracamy na lotnisko i czekamy na nasz samolot, który ma nas zabrać dalej na wschód, dalej w nieznane…

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *