Tonga

Malo e lelei! jak mawiają mieszkańcy Tonga na powitanie.

Tonga to bardzo specyficzny kraj. Polacy wjeżdżający tutaj mają obowiązek posiadania wizy. Wizę najszybciej chyba załatwić można w konsulacie honorowym Królestwa Tonga w Londynie. Ambasada USA i Wielkiej Brytanii w Warszawie teoretycznie pośredniczy w tym procederze, ale w praktyce nikt tam nie wie jak zabrać się za tą sprawę.

W końcu mamy potwierdzenie otrzymania zgody na wjazd do tego małego pacyficznego królestwa. Nocny lot Air New Zealand z Auckland zabiera nas do Nukualofa i około 3 w nocy wysiadamy na małym lotnisku w stolicy. Uśmiechnięci celnicy z łańcuchami kwiatów na szyjach wbijają nam pieczątki do paszportów, kasują po 40 paanga za wizę i życzą miłego pobytu.

Jedziemy taksówką do małego hoteliku Angela Guest House w centrum miasta będącego własnością chińskiego małżeństwa. Płacimy 45 paanga. Wielu Chińczyków osiedliło się tutaj otwierając hoteliki, sklepy i innego rodzaju interesy. Doprowadziło to do niechęci rdzennych Tongijczyków.

Tonga to jedyne i ostatnie królestwo na Pacyfiku. Król jest już stary, ma 86 lat i jeździ na wózku. W niedziele można go spotkać na mszy w kościele metodystów. Niestety nie mieliśmy takiej przyjemności. Byliśmy za to na mszy w kościele katolickim. Cały przebieg przypomina polska msze, tylko z małą różnicą – wszystko w niezrozumiałym dla nas języku tongijskim.
Król ma kilku synów, z których najstarszy będzie następcą. Warunkiem objęcia tronu jest jednak posiadanie małżonki. 65-letni Książe nie ma niestety jeszcze żony. Obywatele plotkują na temat przyczyn, ale sytuacja dla księcia nie jest najlepsza, gdyż w przypadku śmierci króla, tron zostanie objęty przez młodszego syna, który ma już małżonkę.

Ludzie są weseli i otwarci, ale nie tak bardzo jak się spodziewałem. Niektórzy podchodzą do obcokrajowców z małą dozą lekceważenia i obojętności. Może jednak to tylko zewnętrzne pozory.

Cale królestwo składa się z blisko 170 wysp. Mieszka tutaj około 110 tysięcy ludzi, z czego około 80 w stolicy Nukualofa na głównej wyspie Tongatapu.
Pozostali obywatele zamieszkują 3 kolejne atole należące do kraju – Ha`apai, Vava`u i Niuas.

W pierwszy dzień pobytu popłynęliśmy na małą wysepkę oddalona od Tongatapu o 10 minut. To mały raj. Na wyspie wybudowano luksusowy kurort. Wysepka porośnięta jest bujną roślinnością, a dookoła otacza ją biała plaża i rafa koralowa. Raj do nurkowania.

Od razu poczuliśmy na własnej skórze jak bardzo mocno słońce operuje na tej szerokości geograficznej.

Tonga to biedny kraj. Utrzymuje się oficjalnie z uprawy i eksportu kokosów i kilku innych owoców. Obywatele nie płacą podatków, oprócz tych prowadzących własne firmy. Skąd, więc biorą środki na życie? Około 40% dorosłych mężczyzn emigruje w poszukiwaniu pracy. Główne kierunki to Nowa Zelandia, Australia i USA. Wielu nie wraca do kraju. Skutki społeczne są fatalne. Porozbijane rodziny, upadek norm społecznych i negatywne nastawienie tongijskich kobiet do części tutejszych mężczyzn.

Dzisiaj mamy luźniejszy dzien. Plątamy się po Nukualofa. Nie mogliśmy pojechać na wyspę Eua gdyż nie ma powrotu w tym samym dniu, a jutro rano wracamy już na 3 dni do Auckland.

Wieczorem odwiedzamy kompleks przy muzeum narodowym Tongan National Centre, gdzie organizowane są pokazy tańców ludowych w tradycyjnych strojach (tapa) przy akompaniamencie zespołu muzycznego, ceremonia picia napoju kava oraz poczęstunek dla turystów.

Następnego dnia wyruszamy na zwiedzanie całej wyspy. Można to zorganizować na własną rękę przemieszczając się lokalnym transportem, ale sprawniej i niewiele drożej jest pojechać z którąkolwiek z wielu firm, które organizują wycieczki dookoła wyspy. My wybraliśmy polecany przez znajomych Toni`s Guest House. I opłacało się. Za 25 paanga na osobę przewodnik zabrał nas do najważniejszych miejsc na wyspie. Opowiedział wiele ciekawostek związanych z życiem ludzi na wyspach.

Tonga to naprawdę piękne miejsce. Najłatwiej dostać się tam można liniami Air New Zealnd z Nowej Zelandii. Dwa razy w tygodniu lata samolot z Auckland do Nukualofa. Jeżeli ktoś ma trochę więcej czasu to zdecydowanie warto zobaczyć inne wyspy na przykład te w grupie Vava`u.

Tak czy inaczej, Tonga to wspaniałe miejsce, nie zniszczone jeszcze przez masową turystykę.

Niestety szczęście nie trwa wiecznie – musimy wracać do chłodnej Nowej Zelandii :-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *