Singapur

Krótki lot do Londynu z Warszawy i rozpoczynamy naszą pierwszą podróż dookoła świata. Dzień, czy noc? Niewiadomo co. Różnica czasu daje się nam we znaki. Lecimy do miasta lwa – 3 milionowego Singapuru. Ogromny jumbo jet Singapore Airlines podnosi się z lotniska Heathrow. Prawie 13 godzin lotu przed nami.

Singapur to bardzo rozwinięte miasto, może podobne do Hong Kongu, z tym, że panorama Singapuru zepsuta jest trochę przez ogromny port i jego wszystkie instalacje. Blisko 80% mieszkańców to Chińczycy. Reszta to Malajowie, Hindusi i inne nacje. Z lotniska docieramy do stacji kolejowej, gdzie zostawiamy nasze plecaki, a następnie ruszamy na podbój miasta. Docieramy do wysepki Sentosa – miejsca odpoczynku mieszczuchów.

W sumie nic specjalnego, ale jak na taką ogromną metropolię to miłe miejsce. Plaża, palmy i trochę brudna woda. Odwiedzamy mały park motyli. Na wysepce znajduje się najniżej położony na południe punkt całej kontynentalnej Azji.

W drodze powrotnej łapiemy tzw. cable car – kolejkę linową zawieszoną nad miastem. Widoki cudowne. Późnym popołudniem zaglądamy do chińskiej dzielnicy Chinatown. Wieczorem odchodzi nasz pociąg do Malezyjskiego miasteczka Jerantut. Bye, bye Singapore.

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *