Nikaragua

Nikaragua – kraj, który lubię

1 grudnia

Przejeżdżamy w ciągu kilku godzin przez Honduras. Stan dróg w tym kraju pozostawia wiele do życzenia. Wieczorem przyjeżdżamy do Managua. Z ruchliwej i hałaśliwej stolicy udajemy się do Granady, spokojnego miasta z architekturą kolonialną położonego nad brzegiem jeziora Lago de Nicaragua.

2 grudnia

Rzecz dość zaskakująca. jeden z tańszych hoteli dla backpackerów posiada mały basen. To jest to czego potrzebowaliśmy. Kilka godzin na basenie, kilka w mieście, godzina na Internecie, i tak mija dzień w spokojnej Granadzie.

3 grudnia

O 14.00 odpływa nasz prom na wyspę Isla de Ometepe. Na promie spotykamy pierwszą osobę, od czasu wyjazdu z Chicago, mówiącą po polsku. To Holender pochodzący z polskiej rodziny.

Na wyspie nie ma asfaltowych dróg, więc tłukąc się na pace starego pick-upa dojeżdżamy do małego hoteliku w wiosce Altagracia.

4 grudnia

Wcześnie rano ruszamy na wulkan Madera – około 1400 m n.p.m. Ponad trzy godziny wspinaczki przez las tropikalny i dochodzimy do krateru, w który znajduję się jezioro. Niestety nie udaje się nam wiele zobaczyć. Chmury osiadły na szczycie wulkanu, zasłaniając mgłą całą tafle jeziora.

5 grudnia

Odpływamy z wyspy. Taksówka w Nikaragui do granicy, później autobus w Kostaryce i jesteśmy w San Jose późnym popołudniem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *